Wstęp do tej ksiązki napisał Paweł Huelle: „Bywa, że czas zatoczy niespodziewane koło. W lutym 2009 roku prowadziłem pod pokładem „Daru Pomorza” spotkanie poświęcone książce Leon rybak. Owocem swojej pracy podzielili się wówczas z czytelnikami jej dwaj autorzy. Kpt. Leon Skelnik – nestor polskiej floty rybackiej i Zbigniew Gach – znakomity dziennikarz. Książka zredagowana w postaci wywiadu rzeki łączyła w sobie kręgi biografii bohatera, historii polskiego rybołówstwa dalekomorskiego, dziejów Gdyni. Obecny wówczas pod pokładem „Daru Pomorza” Julian Skelnik – syn kpt. Leona – stał się od momentu powstania kwartalnika „Bliza” uważnym czytelnikiem i przyjacielem pisma. Podczas wielu spotkań dawał się skłaniać do snucia opowieści. Rzecz jasna gdyńskich. Rodzinna pamięć Skelników sięga głęboko w przeszłość. Uprawiali ziemię i rybaczyli tutaj „od zawsze”, na długo przed zaślubinami Polski z morzem, budową Gdyni, jej niezwykłym rozwojem. Stąd pomysł, by Julian – w kolejnych numerach „Blizy” – podzielił się okruchami swojej pamięci z czytelnikiem. W tej nieśpiesznej wędrówce towarzyszył mu Adam Kamiński, redaktor „Blizy”, gdynianin młodszej generacji.
Ich książka nie jest typowym wywiadem rzeką. Rozmówców łączy przede wszystkim miasto i jego najbliższe okolice. Zapełnia ją galeria postaci znanych z kart historii i tych, które wpisały się w rodzinne, przyjacielskie kręgi Juliana Skelnika. Ale historia to nie tylko wydarzenia i ludzie. To przede wszystkim pamięć ulic, miejsc, klimatu i obyczajów w poszczególnych dekadach. Szkół, kościołów, kin, mundurów marynarki wojennej – od jej początku w II Rzeczpospolitej po dzień dzisiejszy. Także specyfiki lokalnej kuchni, portowych zaułków i knajp – również tych spod ciemnej gwiazdy. Dzielnic przedwojennej nędzy z osławionym Pekinem na czele. Nielegalnego handlu. Szczegółów życia marynarzy, kiedy wracali do rodzin po długich rejsach. Oraz dramatycznych chwil okupacji, z pamięcią Piaśnicy i niemiecką polityką list narodowościowych.
Skrytym bohaterem wędrówek jest zatem czas: zatrzymany w fotografiach, dokumentach, ludzkich wspomnieniach. Obaj rozmówcy mają tego świadomość. Ich subiektywna mapa miasta posiada dzięki temu walor opowieści, o jakich mówił Stanisław Vincenz – że zawsze są spotkaniem.”
Za: https://radiogdansk.pl/kultura-i-rozrywka/item/67111-jak-wygladala-kiedys-gdynia-nowa-ksiazka-w-radiu-gdansk-odcinki